niedziela, 13 stycznia 2019

Od Mii

Poranne słońca muskało moja dopiero co wybudzoną twarz. Otworzyłam oczy i odwróciłam się by zobaczyć puste miejsce obok mnie na łóżku.
-Niko?-zapytałam.
Odpowiedziała mi cisza. Wyszłam z łóżka i założyłam szlafrok. W kuchni też go nie było. Zobaczyłam karteczkę na drzwiczkach od lodówki.

"Dzień dobry kochanie. Jestem u chłopków, ćwiczymy przed koncertem. Przyjdę na kolację. Kocham Cię"

Nikolas był gitarzystą i razem z chłopakami założyli zespół. Na początku szło im słabo ale teraz wybili się i mają już zlecenia na koncerty w większych miastach. Nie byłam co do tego przekonana, często nie było go w domu a już szczególnie jak wyruszał w trasę. Nie martwiłam się o niego. Nigdy nie dawał mi ku temu powodów. Nie zdradziłby mnie mimo iż w trasie spędza bardzo dużo czasu i nie jedna fanka by chciała go uwieść.
Napiłam się soku i poszłam się ogarnąć. Na 10 miałam być na uczelni. Byłam bardzo punktualną osobą więc musiałam się śpieszyć.


Godzinę później byłam już w drodze. Zaparkowałam na przeciwko uczelni i pobiegłam do przejścia dla pieszych. Ciężko było przejść ponieważ była to droga na dwa pasy w każdą stronę. Na moje szczęście jakiś starszy pan zatrzymał się więc ruszyłam pośpiesznie by zaraz się gwałtownie zatrzymać. Jakiś chłopak z piskiem zatrzymał samochód. Pokręciłam głową i przeszłam na drugą stronę. Na tych pasach nie raz dochodziło do potrącenia i to nawet w nocy kiedy był bardzo mały ruch. Nie raz pisaliśmy do burmistrza w sprawie zamontowania tu świateł. Na nic jednak były nasze listy, ponieważ budżet miasta na to nie pozwalał co było dla mnie absurdalne.
Weszłam do uczelni i zdążyłam do klasy. Usiadłam w pieszym rzędzie. Profesor jak zwykle zaczął zajęcia wypytując nas.
-Co oznacza zasada "ignorantio iuris nocet"?
-Nieznajomość prawa szkodzi. Nieznajomość norm prawa nie uchyla odpowiedzialności prawnej.-powiedziałam najszybciej z grupy.
-Co oznacza "dura lex, send lex"?-zapytałam patrząc już tylko na mnie.
-Twarde prawo ale prawo.-powiedziałam.
-"Lex retro non agit"?
-Prawo nie działa wstecz.-odparłam.
Zadał mi jeszcze kilka pytań i przeszedł do zajęć. Nie ukrywałam że byłam prymuską. Ciężko mi było się od małego uczyć. Chodziłam do słabych szkół, nie miałam pieniędzy na korepetycje. Jednak dawałam sobie świetnie radę aż w końcu sama zaczęłam udzielać korepetycji nawet dzieciakom z klasy wyżej ode mnie. Wyprzedzałam materiał o dwie klasy. W wakacje siedziałam w książkach. Mimo to miałam czas na wypady ze znajomymi i na spotkania z Nikolasem. Miałam pamięć wzrokową dlatego tak łatwo wszystko przyswajałam.


***

Wieczorem wykończona wróciłam na 19 do domu. Niko już był.
-Jak ci minął dzień?-zapytał dając mi buziaka na przywitanie.
-Jak na zajęciach. Trudny materiał i wymagający profesorzy.
-Nie dziwiłbym się jakby cie wywalili, normalnie zagrażasz profesorom... nie bądź taka skromna wiem że nie musisz zakuwać do egzaminów bo i tak to zdasz z zamkniętymi oczami.
-Nie prawda, jeszcze sporo przede mną.
-Moja skromnisia.
Przewróciłam oczami. Niko ukończył tylko technikum, nie poszedł dalej do szkoły mimo iż go namawiałam. Pomagałam mu w nauce i wiedziałam że poradziłby sobie w akademii muzycznej do której planował iść. Mógłby zostać profesorem. Nauczać innych. Jednak postanowił inaczej.
-Za tydzień zaczynam praktyki.
-Ja w czwartek wyjeżdżam z chłopakami, to dobrze bo i tak byśmy się nie widzieli.
-Na ile jedziecie?
-Miesiąc.
-Co? Serio?
-Mamy kilka kontraktów. To nasza szansa.
-Za dwa tygodnie mam urodziny..
-Pogadamy przez kamerkę. Pójdziesz sobie z dziewczynami do klubu.
-Wiesz że wolałabym wieczór we dwoje. -powiedziałam dąsając się.
-Wynagrodzę Ci to.
-Zawsze mi to wynagradzasz..
Walentynki, moje imieniny już 2 razy urodziny i pół wakacji. Zawsze go nie było. Jednak starałam się go wspierać. Kochałam go i jego szczęście było dla mnie najważniejsze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz